Właściciel budynku nie powinien traktować przeglądów technicznych jak papierologii do odhaczenia. To właśnie art 62 prawo budowlane wyznacza, jakie kontrole trzeba zlecać, jak często i kto może je wykonać, a przy okazji pokazuje, kiedy zwykłe zaniedbanie zamienia się w realne ryzyko dla mieszkańców, kupującego albo zarządcy. W 2026 r. temat jest jeszcze ważniejszy, bo obok tradycyjnych protokołów coraz częściej dochodzi też cyfrowa ewidencja obiektu.
Najważniejsze zasady, które właściciel powinien znać
- Właściciel lub zarządca ma obowiązek organizować okresowe kontrole obiektu, a nie tylko reagować na awarie.
- Standardem jest kontrola roczna, kontrola co 5 lat oraz dodatkowe kontrole po zdarzeniach losowych.
- Obiekty wielkopowierzchniowe wymagają kontroli co najmniej dwa razy w roku, do 31 maja i do 30 listopada.
- Przegląd może wykonać tylko osoba z odpowiednimi uprawnieniami lub kwalifikacjami, a z kontroli powstaje protokół.
- Brak kontroli może skończyć się grzywną, a przy poważniejszym zaniedbaniu także odpowiedzialnością za niewłaściwe utrzymanie obiektu.
Co naprawdę nakłada art. 62 i kogo dotyczy
W prostym ujęciu przepis mówi: budynek ma być kontrolowany w trakcie użytkowania, a nie dopiero wtedy, gdy coś przecieka, odpada albo przestaje działać. Obowiązek spoczywa na właścicielu lub zarządcy, czyli na tej osobie lub podmiocie, który faktycznie odpowiada za utrzymanie obiektu i może zlecić przegląd odpowiedniej osobie. Z mojego punktu widzenia to ważne rozróżnienie, bo wiele sporów bierze się nie z braku samej kontroli, lecz z przekonania, że „ktoś inny” powinien się tym zająć.
Ten przepis nie dotyczy wyłącznie dużych obiektów. Obejmuje zarówno domy, jak i budynki wielorodzinne, obiekty usługowe czy hale, tylko zakres i częstotliwość kontroli różnią się zależnie od typu obiektu. Sedno jest jedno: właściciel ma organizować bezpieczne użytkowanie, a nie liczyć na to, że usterki ujawnią się same. To prowadzi do najważniejszej części, czyli do tego, co dokładnie trzeba sprawdzać i kiedy.

Jakie kontrole trzeba robić i jak często
Najpraktyczniej patrzeć na ten obowiązek w trzech warstwach: kontrola roczna, kontrola pięcioletnia i kontrole dodatkowe po zdarzeniach albo zgłoszeniach. GUNB wyjaśnia też istotny detal: kontrola roczna ma się odbyć raz w każdym roku kalendarzowym, więc nie trzeba liczyć dokładnie 365 dni między badaniami.
| Rodzaj kontroli | Częstotliwość | Co obejmuje | Ważna uwaga |
|---|---|---|---|
| Roczna | Co najmniej raz w roku | Elementy narażone na warunki atmosferyczne, instalacje i urządzenia ochrony środowiska, instalacje gazowe oraz przewody kominowe | Dotyczy m.in. dachu, elewacji, balkonów, odwodnienia, ogrzewania i kominów |
| Pięcioletnia | Co najmniej raz na 5 lat | Stan techniczny i przydatność do użytkowania, estetyka obiektu i otoczenia, instalacja elektryczna i piorunochronna | To dobry moment na pełniejszy przegląd budynku i usunięcie zaległych usterek |
| Wielkopowierzchniowa | Co najmniej 2 razy w roku | Zakres kontroli rocznej | Termin do 31 maja i do 30 listopada; chodzi o budynki powyżej 2000 m² powierzchni zabudowy albo inne obiekty z dachem powyżej 1000 m² |
| Po zdarzeniu | Każdorazowo po istotnym zdarzeniu | Ocena bezpiecznego użytkowania po pożarze, powodzi, silnym wietrze, wyładowaniu, osuwisku albo innym uszkodzeniu | Tu nie czeka się na kalendarz, tylko reaguje od razu |
| Po zgłoszeniu mieszkańca | W terminie 3 dni | Kontrola po zgłoszeniu nieuzasadnionych ingerencji lub naruszeń w lokalu mieszkalnym | Dotyczy sytuacji, gdy zmiany mogą pogarszać spełnienie warunków technicznych lub użytkowych |
Jeśli termin pięcioletni i roczny wypadają w tym samym roku, można zrobić jedną wspólną kontrolę, o ile obejmie pełny zakres obu obowiązków. W praktyce to często najrozsądniejsze rozwiązanie, bo oszczędza czas i pozwala od razu zamknąć szerszy zakres usterek. Właśnie dlatego tak ważne jest, żeby wiedzieć, kto może taki przegląd wykonać i co powinno znaleźć się w papierach.
Kto może wykonać przegląd i co musi znaleźć się w protokole
Kontrola musi być wykonana przez osobę z odpowiednimi uprawnieniami budowlanymi, a w przypadku części instalacyjnych także przez osoby z właściwymi kwalifikacjami do dozoru eksploatacyjnego lub przez kominiarza z odpowiednimi kwalifikacjami, zależnie od zakresu badania. To nie jest formalizm, tylko filtr bezpieczeństwa: protokół ma mieć wartość dowodową, a nie jedynie „pieczątkę dla spokoju”.
- data kontroli
- imię i nazwisko oraz numer uprawnień osoby kontrolującej
- oznaczenie obiektu, który był badany
- zakres przeprowadzonej kontroli
- ustalenia i wykryte nieprawidłowości
- zalecenia naprawcze wraz z terminem ich wykonania
- informacja o niewykonanych zaleceniach z poprzednich kontroli
W 2026 r. ważne jest także to, że część dokumentacji krąży już w systemie elektronicznym, a protokół z kontroli przewodów kominowych sporządza się elektronicznie w systemie obsługującym CEEB. Przy obiektach wielkopowierzchniowych inspektor ma jeszcze obowiązek zawiadomić nadzór w ciągu 7 dni od zakończenia kontroli. Jeśli dokumenty są niepełne, to zwykle nie kończy się na estetycznym braku papieru, tylko na problemie przy kolejnej kontroli albo przy sprzedaży nieruchomości.
To płynnie prowadzi do pytania, kiedy ustawodawca zwalnia z części obowiązków, a kiedy wręcz przeciwnie, dokład dokłada kolejne wymagania.
Gdzie obowiązek jest węższy, a gdzie szerszy
Prawo nie traktuje wszystkich obiektów identycznie. Właściciele domów jednorodzinnych, budownictwa zagrodowego i letniskowego, a także części obiektów wymienionych w przepisach o budowie bez pozwolenia, są zwolnieni z corocznego sprawdzania elementów narażonych na wpływy atmosferyczne, ale nie zwalnia ich to z całego art. 62. Nadal pozostaje roczna kontrola instalacji gazowych i kominów oraz kontrola pięcioletnia, jeśli obiekt jej podlega. To właśnie ten fragment najczęściej jest błędnie interpretowany podczas rozmów o „przeglądzie domu”.
Druga ważna grupa to obiekty wielkopowierzchniowe. Jeśli budynek ma powierzchnię zabudowy większą niż 2000 m² albo inny obiekt ma dach większy niż 1000 m², kontrolę roczną wykonuje się co najmniej dwa razy w roku, przed i po sezonie zimowym. W praktyce takie obiekty trzeba traktować jak instalacje o wyższym ryzyku eksploatacyjnym, a nie jak zwykły budynek biurowy. Do tego dochodzą sytuacje nadzwyczajne: po pożarze, powodzi, silnym wietrze albo innym zdarzeniu właściciel ma zadziałać od razu, bo tu nie chodzi już o kalendarz, tylko o bezpieczeństwo ludzi.
Ta różnica między zwykłą roczną kontrolą a kontrolą po zdarzeniu jest istotna, bo pozwala odróżnić planowany obowiązek od reakcji na realne uszkodzenie. I właśnie brak takiego rozróżnienia najczęściej prowadzi do zaniedbań.
Dlaczego zaniedbanie przeglądów odbija się na sprzedaży i bezpieczeństwie
Nie lubię przedstawiać tego przepisu wyłącznie jako zagrożenia karą, bo praktyczny problem jest szerszy. Jeśli właściciel nie ma aktualnych protokołów, traci wiarygodność przy sprzedaży, utrudnia sobie rozmowę z ubezpieczycielem i zostawia kupującego z pytaniami o faktyczny stan techniczny obiektu. Przy transakcjach nieruchomości to bywa ważniejsze niż sama teoria prawa, bo brak dokumentów wygląda jak brak kontroli nad budynkiem.
Od strony przepisów sprawa jest jasna: za niespełnienie obowiązków z art. 62 grozi grzywna, a szersze zaniedbanie obowiązków utrzymania i bezpiecznego użytkowania może wejść także w zakres odpowiedzialności z art. 91a. W praktyce nie chodzi więc tylko o mandat czy spór z nadzorem, ale o sytuację, w której usterka staje się kosztem naprawy, przestojem albo ryzykiem dla mieszkańców. Jeśli mam wskazać jedną rzecz, która naprawdę chroni właściciela, to jest nią porządek w dokumentach i szybka reakcja na zalecenia z poprzednich protokołów.
Właśnie dlatego przy kupnie domu albo lokalu warto pytać nie tylko o akt notarialny i stan prawny, lecz także o historię przeglądów technicznych. To nie jest detal poboczny, tylko część realnego obrazu nieruchomości.
Jak poukładać harmonogram kontroli bez chaosu
Najprościej działa prosty system: jeden kalendarz, jedna teczka dokumentów i jedna osoba odpowiedzialna za pilnowanie terminów. W budynkach wspólnotowych to zwykle robi zarządca albo zarząd wspólnoty, w domu jednorodzinnym sam właściciel. Ja w praktyce polecam trzymać oddzielnie trzy rzeczy: protokoły, zalecenia do wykonania i potwierdzenia ich usunięcia, bo wtedy przy kolejnej kontroli nie trzeba szukać wszystkiego od zera.
- Ustaw terminy kontroli rocznej na konkretny miesiąc, a nie „do końca roku”.
- Jeśli zbliża się termin pięcioletni, połącz go z rocznym i zrób pełny przegląd jednym wejściem.
- Sprawdzaj kwalifikacje osoby, która ma wykonać kontrolę, zanim ją zlecisz.
- Po każdym zdarzeniu pogodowym lub awarii zrób szybką ocenę bezpieczeństwa, nawet jeśli kalendarz nie wskazuje jeszcze przeglądu.
- W nieruchomości kupowanej lub sprzedawanej poproś o ostatnie protokoły i zalecenia, zanim dojdzie do podpisania aktu.
Jeżeli potraktujesz obowiązki z art. 62 jak zwykły serwis budynku, a nie jak przykry formalizm, większość problemów znika zanim trafi do nadzoru albo do rozmowy przy akcie notarialnym. A to jest dokładnie ten rodzaj porządku, który oszczędza czas, pieniądze i nerwy.